Bo ja mam tylko lekki katar...

SIM-MED Dermatologia i Medycyna Estetyczna
  • 13 maja, 2022
Katar blog II

…Albo gojącą się (prawie) opryszczkę, albo odrobinę kaszlę…

To dość częste słowa w gabinecie lekarza medycyny estetycznej, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowo-wiosennym. Zwykle do takiego gabinetu nie trafiają osoby chore, tu nie ratuje się życia ani zdrowia (chyba, że leczenie powikłań, ale to temat na odrębny, obszerny post…).

Niektóre choroby mogą dawać objawy w postaci zbyt krótkiego czasu utrzymywania się efektów zabiegu estetycznego – np. choroba Hashimoto (przewlekłe autoimmunologiczne zapalenie tarczycy), tak częsta u kobiet, może pozostawać niezdiagnozowana dopóki pacjentka nie zwróci uwagi, że toksyna botulinowa u niej „nie działa”.

Medycyna estetyczna to nadal medycyna.

Oczywiście, lekarza zadaniem i obowiązkiem jest, by w razie podejrzenia choroby nakierować pacjenta na odpowiednie tory diagnostyczne, czy wdrożyć leczenie, ale i umieć powiedzieć: NIE.

To oczywiste, że wszystkim nam brakuje teraz czasu, stąd ogromna popularność tzw. „zabiegów lunchowych” – wykonywanych w przysłowiowej obiadowej przerwie.
To pokazuje, jak bardzo cenimy sobie swój własny czas, i staramy się maksymalnie go wykorzystać. Ale nie ma nic za darmo. Ciągły pośpiech, życie w stresie, goniące terminy w pracy skutkują bagatelizowaniem swojego zdrowia. Chodzimy do pracy z infekcją, bo to tylko katar, opryszczkę można zamaskować makijażem, na infekcję dróg moczowych łyknąć żurawinę, i jakoś to będzie. Przykłady można mnożyć. A przecież życie wymaga od nas ciągłej dyspozycyjności, bycia perfect. Musimy nie tylko doskonale sprawdzić się jako pracownik, ale i doskonale wyglądać. Musimy w biegu wygospodarować czas na dbanie o urodę i zdrowie skóry – i tu świetne rozwiązanie w postaci gabinetu medycyny estetycznej. Szybki zabieg, spektakularne rezultaty.

Medycyna estetyczna z założenia ma wydobyć z nas największe atuty, podkreślić indywidualne piękno; spowolnić naturalne procesy starzenia. My wiemy, że Wam, pacjentkom, zależy na wizycie. Bardzo doceniamy, że wybieracie nas, dziękujemy za zaufanie i poświęcony czas. Ale – to my odpowiadamy za bezpieczeństwo zabiegu.

Czy wiecie, że wirus opryszczki krąży we krwi, a nie jest tylko w miejscu strupka na wardze?

Czy wiecie, że stan zapalny zatok, przy wykonaniu zabiegu z kwasem hialuronowym, może dać mniej lub bardziej odległe powikłanie w postaci tzw. biofilmu? A niewyleczona próchnica to nie tylko ryzyko zakażenia kwasu hialuronowego w pięknie wymodelowanych ustach, ale i ryzyko zapalenia mięśnia sercowego?
A to, że każda z pozoru banalna infekcja organizmu, zwiększa ryzyko powikłań w przypadku naruszenia ciągłości skóry?
To naprawdę nie są błahe rzeczy, wykonanie inwazyjnego zabiegu w przypadku takich przeciwwskazań może mieć poważne konsekwencje zdrowotne, a ich leczenie może być dużo dłuższe niż efekt pochopnie wykonanego zabiegu.

Dbajcie o siebie. I odwiedzajcie nasz gabinet zdrowe. Dobrego tygodnia!